O autorze
Praktyk biznesu z trzynastoma latami doświadczeń w międzynarodowych korporacjach. Coach, mentor, trener, wieloletni dyrektor sprzedaży i menedżer, uczeń Gerarda O'Donovana, ojciec, mistrz Wing Tsun Kung-fu, przedsiębiorca, niepoprawny zapaleniec i entuzjasta. Piszę o wszystkim tym, co może pomóc innym ludziom w realizacji ich celów, radzeniu sobie z problemami, osiąganiu marzeń. Zawsze do usług… kontakt@letmecoachu.pl

Co zrobiłbyś, jeżeli chciałbyś lub musiałbyś zmienić pracę ?...

Takie pytanie zadawałem przez ostatnie tygodnie ponad 100 osobom, które znam od dawna lub z którymi stykałem się po raz pierwszy w różnych okolicznościach, niezaangażowanych w branże HR, coaching kariery czy direct/executive search. Pisząc krótko – nie zajmujących się zawodowo szukaniem pracy. To pozornie proste pytanie miało na celu sprawdzenie jakie drogi szukania pracy obrałyby te osoby.

Czy są jakieś wyraźnie wyróżniające się kierunki działań, jakie ludzie podejmują w powyższej sytuacji? Okazuje się, że tak, bo w zasadzie pojawiły się trzy główne odpowiedzi. Większość podawała tylko jedną z nich i nawet dopytywana, rozwijała tę pojedynczą podaną przez siebie opcję. Pozostali wykazywali skłonność do kilku opcji, wykazując większą kreatywność. Jakie były to odpowiedzi ?



Odpowiedź pierwsza„Zarejestrowałbym się w Urzędzie Pracy”

Odpowiedź druga„Zacząłbym szukać ogłoszeń na portalach internetowych”

Odpowiedź trzecia„Szukałbym wśród znajomych”

Sprawdźmy w takim razie, co wiąże się z każdą z powyższych odpowiedzi...


Urząd Pracy.
Prześledziłem na podstawie znanych mi osób zarejestrowanych w takim urzędzie w Warszawie jak to wygląda. Najpierw udajemy się do Urzędu Pracy osobiście, bądź rejestrujemy się przez internet. W opcji pierwszej, dostajemy numerek i czekamy na swoją kolej do okienka. Opcja druga jest zdecydowanie lepsza, bo możemy ustalić sobie dokładną datę i godzinę wizyty przy wspomnianym okienku, co oszczędza nam czas i potencjalne nerwy. W trakcie pierwszej wizyty przeprowadzany jest z nami wywiad, dookreślane deklarowane przez nas kompetencje, doświadczenia i oczekiwania. Wypełnia się też wniosek o przyznanie 6-miesięcznego zasiłku, który dostaje się bądź nie w zależności od różnych czynników. Osoba, która się zarejestruje, jest również ubezpieczona, dzięki czemu może korzystać z państwowej służby zdrowia. Po zarejestrowaniu się, raz na 2-3 miesiące wyznaczana jest twarda data i godzina kolejnych spotkań z doradcą zawodowym urzędu. Jeżeli się nie stawiamy z nieusprawiedliwionych i uzasadnionych przypadków (jak np. zwolnienie lekarskie czy szpital), to blokowana jest wypłata zasiłku lub też wstrzymywane są świadczenia poprzez wyrejestrowanie nas z grona osób bezrobotnych. O wszystkim stanowią dokładnie spisane i dostępne na stronie każdego Urzędu Pracy zasady. Niestety doświadczenia moich znajomych wskazują na to, że charakter dalszych spotkań jest czysto formalny. Pan/pani z okienka zadają kilka pytań w stylu – czy znalazł pan już pracę? A szuka pan pracy? Itp. i odhacza, że rozmowa się odbyła, a bezrobotny stawił się na spotkanie. Czasem przedstawiana jest pojedyncza oferta pracy. Można ubiegać się o szkolenia podnoszące kwalifikacje. Generalnie, jeżeli tylko się chce, to można całkiem sporo uzyskać w kwestii wspomnianego zwiększania kompetencji lub przekwalifikowania zawodowego. Sposób pracy z „klientem”, poza tym, że doradcy są mili i sympatyczni, nie daje zbyt dużej szansy na znalezienie pracy. Jakiejkolwiek – zapewne jest szansa, dobrej – niekoniecznie, wymarzonej – nie sądzę… Nie ma co też winić wspomnianych doradców i zatrudniające ich urzędy, bo jest też druga strona medalu, którą przedstawiały mi wielokrotnie znane mi panie dyrektor Powiatowych Urzędów Pracy. Ogromna liczba rejestrujących się osób, wyłudzanie nawet do 6000 zł miesięcznie na „biedną” rodzinę w świetle obowiązujących przepisów, a przez to zabieranie funduszy i czasu na to, żeby na poważnie zająć się tymi, którzy takiej pracy rzeczywiście szukają. Co można zrobić w 10 minut, które wynikowo wychodzi na „interesanta”, kiedy policzy się ilu zarejestrowanych bezrobotnych przypada na jednego doradcę zawodowego? Przeanalizowanie sposobu działania, zasad, warunków i przepisów wiążących często ręce oraz obiegowej opinii o Urzędach Pracy wśród pracodawców śmiem twierdzić, że osobom na stanowiskach kierowniczych czy nie mających „konkretnego fachu” w ręku trudno będzie znaleźć oczekiwaną pracę idąc tą ścieżką. Warto jednak, jeżeli zostajemy bez pracy dokonać rejestracji, żeby pozostać ubezpieczonym oraz zapewnić sobie dodatkowy przychód w okresie poszukiwania pracy oraz ewentualnie uzyskać dostęp do dofinansowanych szkoleń.


Ogłoszenia o pracę na portalach internetowych.
Rejestracja na portalach pokazujących ogłoszenia o pracę i przeglądanie ich, to bardzo częste działanie wśród osób poszukujących nowego zajęcia. Ze znanych portali będą to m.in.: gazeta.praca.pl, praca.pl, pracuj.pl, infopraca.pl, jobmonster.org, monsterpolska, jobs.pl, money.pl, pl.indeed.com czy pracaIT.pl. Są też portale z ogłoszeniami z różnych obszarów, gdzie znajdziemy ogłoszenia o pracę, jak gumtree,pl czu OLX.pl. Wg benchamrku znalezionego w sieci, w roku 2013, największy zasięg, bo 11,23% ma Grupa Wirtualna Polska, za nią plasuje się Grupa pracuj.pl z 9,31% i Grupa gazeta.pl z 6,54%. Ciekawie wygląda liczba odsłon, bo w tej króluje niepodważalnie Grupa pracuj.pl z sześciokrotnie wyższym wynikiem niż pozostałe portale z pierwszej trójki (źródło: http://media2.pl/badania/108287-Megapanel-wrzesien-2013-kategorie-tematyczne/14.html). Na portalu pl.indeed.com można z kolei znaleźć ogłoszenia zaciągane z wielu innych portali w jedno miejsce. Na tego typu portalach można założyć swoje konto, umieścić CV i list motywacyjny, co zwiększa prawdopodobieństwo bycia odszukanym przez pracodawców i researcherów z firm rekrutacyjnych. Można również, a nawet należy określić swoje preferencje i zapisać się na newsletter w formie raportu w którym otrzymuje się cyklicznie ogłoszenia spełniające nasze kryteria. Oszczędza to nasz czas i pozwala na weryfikowanie tylko tych ogłoszeń, które pasują nam – zwykle pod kątem nazwy stanowiska, pozycji, branży, firm i miasta/państwa w którym praca jest oferowana. Są jednak dwa aspekty o których wiele osób nie wie.
Po pierwsze – 80% oferowanych na rynku stanowisk pracy w ogóle nie pojawia się w formie ogłoszenia na żadnym z wymienionych portali, a część z nich pokazuje się tylko dlatego, że pracodawca zmuszony jest do tego przepisami.
Po drugie – jak poinformował ostatnio portal praca.pl, ok. 30% Polaków dostaje pracę przy wykorzystaniu znajomości (networking, znajomi, polecenia, rekomendacje).
Po trzecie – wiele procesów rekrutacyjnych rozpoczyna się od umieszczenia takiego właśnie ogłoszenia. Lwia część ogłoszeń pojawia się na 30 dni, a następnie jest wystawiana ponownie, na kolejne 30 dni. Po tym czasie dopiero rekruterzy przeglądają aplikacje, które spłynęły i wybierają osoby do dalszego kontaktu. Powstaje długa lista kandydatów. Następnie pierwsze spotkania, testy, assessment center, prace i zadania domowe, kolejne spotkania. Powstaje short lista 2-5 kandydatów. I kolejne spotkania, testy, zadania, rozmowy na wyższych szczeblach, telekonferencje zagraniczne itd. itp. Oczywiście wszystko zależy od poziomu stanowiska, a ja opisuję bardziej rozbudowany proces przy pozycjach menedżerskich. Niemniej jednak potrafi to trwać miesiącami. Często kiedy odzywa się do nas firma lub rekruter, nie pamiętamy już, że wysyłaliśmy aplikację na dane ogłoszenie.
Powyższa opcja, to obowiązkowy punkt w ramach działań skierowanych na poszukiwanie nowego zajęcia.


Szukanie pracy wśród znajomych.
Jak już wyżej wspomniałem, ok. 30% stanowisk jest obsadzana „po znajomości”, co stanowi znaczną część wszystkich zatrudnieni na naszym rynku. W tym przypadku posłużę się przysłowiem - na dwoje babka wróżyła. Wszystko zależy od tego jakich mamy znajomych, gdzie pracują, na ile mają wpływy i możliwości w zaproponowaniu nowej osoby do pracy. Część „znajomych” słysząc, że straciliśmy pracę może uznać nas za mało wartościowy kontakt i niekoniecznie chcieć utrzymywać z nami dalszy kontakt – nie mówiąc o pomocy w szukaniu pracy. Inni wysłuchają. Lecz mimo szczerych chęci pomocy, nie będą w stanie wygenerować nowego wakatu lub zaproponować naszej kandydatury u siebie w firmie. Powodów może być wiele. Niekoniecznie znajomi będą pracować w środowisku gdzie nasze kompetencje mogą być przydatne. Czasem też mogą nie chcieć pracować z kolegą czy koleżanką, bo może to popsuć relacje. Jest to jednak mimo powyższego istotny element poszukiwania pracy. Rozpuszczenie wici. Nie wystarczy jednak powiedzieć o tym raz. Warto powiedzieć, pokazać, przygotować się do tego i przypominać. Trzeba też dać znajomym narzędzia do promowania Cię tam, gdzie możesz znaleźć nową pracę. To co powinniśmy mieć przygotowane, to CV, które każdy z naszych znajomych dostanie. Warto pomyśleć o dobrze zbudowanym profilu na jednym z biznesowych portali społecznościowych. Obie te rzeczy pociągają za sobą odpowiednio zrobione zdjęcie, bo w pierwszym kontakcie ludzi kupują i oceniają innych oczami. A takie CV lub też profil internetowy będzie budował nasze pierwsze wrażenie. Mówi się, że nasi znajomi są ważni, ale dużo ważniejsi są znajomi naszych znajomych. Podobno w dzisiejszych czasach można dotrzeć przez 3 osoby do każdego na świecie. Całkiem przydatne… Przykładowo, posiadam ok .1500 kontaktów na portalu www.linkedin.com. Całkiem sporo, jednak kiedy popatrzymy do jakiej liczby osób daje mi to dostęp, liczba ta urasta do 250 milionów…

Co dodatkowo doradziłby ekspert od poszukiwania pracy?
Cały szereg działań, które znacząco zwiększają prawdopodobieństwo szybszego znalezienia nowego zajęcia:

1. Dobrze stworzony profil na największych portalach społecznościowych
(linkedin.com, goldenline.pl, xing.com, naymz.com, profeo.pl, facebook itp.) – powinien być właściwie skonfigurowany i uzupełniony o najważniejsze dane, pokazujące naszą dotychczasową karierę, osiągnięcia i umiejętności (13-krotnie zwiększone prawdopodobieństwo pojawienia się w wyszukiwaniu headhunterów tylko w przypadku podawania umiejętności).
2. Zadbanie o całościowy wizerunek – ubiór, fryzura, zapach, sposób wysławiania się. To wszystko wpływa na efekt pierwszego wrażenia, który jest niezwykle istotny również przy szukaniu pracy. Wrażenie musi być pozytywne, żeby ktokolwiek chciał z nami dalej rozmawiać, nie mówiąc o zatrudnieniu. 0,1 sekundy to czas w jakim jesteśmy wstępnie ocenieni wizualnie. Jeżeli nie przejdziemy tego pierwszego „testu” na poziomie podświadomości rekrutera czy potencjalnego pracodawcy, nasze kompetencje nie będą miały znaczenia. Warto więc zadba o siebie i swój wygląd, uśmiechać się i być uprzejmym dla innych – zawsze, nie tylko kiedy idziemy na rozmowę rekrutacyjną, bo taka rozmowa może się zdarzyć w każdej chwili.
3. Odpowiednio przygotowane wizerunkowo zdjęcie – dobre zdjęcie zwiększa prawdopodobieństwo zwrócenia uwagi na nasz profil 11-krotnie. Tutaj również mamy do czynienia z efektem pierwszego wrażenia, tyle że poprzez zdjęcie czy wygląd naszego CV czas oceny zwiększa się do 0,2 sek.
4. Zweryfikowanie naszych wartości i istotnych kryteriów oraz preferencji zawodowych – tutaj może pomóc coaching kariery. Warto jest sprawdzić co dla nas tak naprawdę jest ważne, jakiego rodzaju praca i w jakim środowisku sprawi, że będziemy się tam czuli dobrze. Praca dla kogoś, czy „na swoim”, z dużą dozą autonomii, czy raczej zadaniowa i z nadzorem, obfitująca w wyzwania, czy powtarzalna, natężona, czy spokojna itp. itd. Do weryfikacji tego typu predyspozycji służą różnego rodzaju testy psychometryczne, dające nam odpowiedź na to w jakim kierunku warto podejmować działania, żeby wybrana praca nie okazała się karą.
5. Codzienne przeszukiwanie ogłoszeń – pomimo, że jak wyżej napisałem, to jest jedynie 20% wszystkich wolnych stanowisk pracy, to nadal jest to najłatwiej osiągalne źródło informacji. Warto założyć konta na wszystkich większych portalach z ogłoszeniami o pracę i monitorować pojawiające się tam ogłoszenia.
6. Tworzenie sieci kontaktów – po założeniu profilów na biznesowych portalach społecznościowych należy w aktywny sposób dodawać do naszych kontaktów osoby, które zajmują się zawodowo rekrutacją i osoby decyzyjne z firm, które nas interesują. Zwiększa to prawdopodobieństwo, że zostaniemy zauważeni. Warto konstruować wiadomości do takich osób, aktywnie pokazując nas jako kandydatów do pracy w danej firmie – nawet jeżeli nie widzimy publikowanych przez nią ogłoszeń o pracę.
7. Wysłanie dokumentów aplikacyjnych do agencji pracy i firm rekrutacyjnych – kolejne aktywne działanie, które ma na celu dodanie naszych dokumentów do wewnętrznych baz danych firm rekrutacyjnych. W przypadku pojawienia się niejawnych zapotrzebowani na pracę, rekruterzy sięgają do takich baz w pierwszej kolejności. Warto więc w nich zaistnieć.
8. Próbne rozmowy rekrutacyjne – odbycie jednej lub dwóch rozmów rekrutacyjnych ze specjalistą, który udzieli nam informacji zwrotnej dotyczącej tego jak wypadamy w trakcie tego typu rozmowy, na co powinniśmy zwrócić uwagę, co poprawić, jak się przygotować do rozmowy, jakie zachowania wyeliminować itp.
9. Nietypowe działania – chodzi w nich o to, żeby zostać dostrzeżonym przez potencjalnego pracodawcę. Z najbardziej znanych na świecie ostatnimi czasy działań można tu wymienić wykupowanie przestrzeni bilboardowej (słynna już dziewczynazdredami.pl ), rozdawanie kawy pracownikom banku przed wejściem do siedziby głównej Goldman Sachs (www.hiremichaelpenn.com ), umieszczenie CV w postaci filmu na youtube (przykładowo przygotowane przez Katarzynę Cieślę ), czy CV z zasłaniającym na zdjęciu usta kandydata kodem QR, prowadzącym do filmu w którym odtwarzany jest film z żywymi ustami i głosem, który opowiada o samym zainteresowanym. Takich przykładów jest wiele – ja sam otrzymałem dwa lata temu w trakcie szukania stażysty CV zamknięte w tekturowej tubie, które okazało się mind mapą wielkości formatu A1, przedstawiającą profil zainteresowanej osoby. Główną ideą jest zainteresowanie potencjalnego pracodawcy aby zaprosił nas na spotkanie. Przy tego typu projektach zwykle udaje się bez problemu wyróżnić spośród tysięcy innych kandydatów.


Badania pokazują, że na aktywne i wysoce efektywne poszukiwanie pracy powinniśmy poświęcić przynajmniej 90 godzin miesięcznie. To minimum 3 godziny z każdego dnia roboczego. Jeżeli szukasz pracy, sprawdź ile tobie zajmują te działania i o co z powyższej listy zadbałeś. Na rynku funkcjonują też firmy, które zajmują się wspieraniem osób szukających pracy. Można taki proces nazwać prywatnym outplacementem. W odróżnieniu od firm rekrutacyjnych, które działają na zlecenie korporacji i firm, te organizacje występują w imieniu i działają na rzecz „kandydata” w profesjonalny sposób wykonując szereg czynności zwiększających efektywność procesu poszukiwania pracy. Jedną z takich firm jest Get U Move (www.getumove.pl), która skupia się na zweryfikowaniu predyspozycji i preferencji swoich Klientów a następnie wspiera ich w dwóch ścieżkach potencjalnego dalszego rozwoju – szukaniu pracy w istniejącej już na rynku firmie lub też założeniu własnej działalności. To rozwiązanie dla tych, którzy nie mają czasu, wystarczającej wiedzy o szukaniu pracy lub też nie tolerują kompromisów w podejmowanych działaniach i poszukują najwyższego poziomu usług w tym zakresie.
Kiedy przyjdzie Ci do głowy, że przestało Ci być po drodze z obecnym pracodawcą lub wykonywanym zajęciem, zadaj sobie pytanie – „Co zrobisz, żeby znaleźć odpowiednią pracę?”, przeczytaj ponownie powyższy artykuł i podejmij decyzję jakie działania podejmiesz, kiedy to zrobisz i kto może Ci w tym pomóc.
Trwa ładowanie komentarzy...